Why?

przez , 08.cze.2016, w Umysłowy kocioł

Dawno mnie tu nie było…
Pochłaniało mnie życie, praca, dom, ukochana kobieta, synek… Teraz to wszystko rozsypało się jak przysłowiowy domek z kart. Jestem tą sytuacją przybity więc pewnie będę smęcił. Po 8 latach rozpadł się mój związek. Właściwie jednostronnie. Smutne, przykre i dla mnie nie bardzo zrozumiałe. Ktoś powie no i fajnie, będziesz miał więcej czasu dla siebie. Ale dla mnie w tym momencie to koniec świata, miało być pięknie, love forever a jest jak jest, najbardziej boli jednak rozłaka z synkiem. Powoli będę składał te puzle zwane życiem. Pewnie to będzie proces bardzo długi ale kto wie co przyniesie przyszłość. Widocznie tak miało być. Troszkę się łudzę że to się jakoś jeszcze poukłada. Nie da sie przekreślić 8 lat gdzie człowiek kocha, stara się, troszczy, dba, jest miłość i uwielbienie. Wydaje mi się że byłem dobrym człowiekiem, czułym i kochającym partnerem, troskliwym tatą. Cóż nikt z nas nie jest ideałem, mi też zdarzały się wpadki ale takie to już życie jest… Co dalej… czas pokaże…


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...

Archiwum

Wpisy, chronologicznie...